• Home
  • Odbieranie praw człowieka to nie przywilej rządu. O absurdzie ustawy dezubekizacyjnej.

Odbieranie praw człowieka to nie przywilej rządu. O absurdzie ustawy dezubekizacyjnej.

Odpowiedzialność zbiorowa nie jest i nie powinna być zasadą stosowaną w państwie prawa. W państwie będącym członkiem tak wielu organizacji pokojowych jak Polska, ciężko przystać na możliwość, aby cała grupa do której należy oprawca odpowiadała za jego przewinienia.

Taka forma rozprawiania się z przeszłością wciąż stosowana jest jednak obecnie, w ramach potocznie określanej ustawy dezubekizacyjnej. W jej ramy, wciąż mając na uwadze skale obywateli ją objętych, incydentalne przypadki zbrodni popełnianych w okresie komunizmu, objęci są dosłownie wszyscy pracownicy służb mundurowych pracujących w tamtym czasie.

Ustawa dezubekizacyjna objęła oficjalnie niemal 39 000 osób. Oni wszyscy, w ramach kuriozalnej ustawy, otrzymują emerytury i renty, której nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS, a więc dużo niższe od należącego im się uprzednio. Pozostaje zadać pytanie, dlaczego nikt nie odradził im pracy na swoich stanowiskach po 1989 roku i nie poinformował, że dalsza praca nie zagwarantuje im emerytury? Czy w latach 1990 – 1992, kiedy przeprowadzano weryfikację policjantów i dopuszczano ich ponownie do służby, nie mieli prawa dowiedzieć się, że ich dalsza praca w strukturach mundurowych nie będzie gwarantowała im zasłużonej emerytury? Czy pracując chociażby trzy ostatnie miesiące przed datą transformacji, a następnie normalnie (bez szczególnych zasług) służąc już w formacjach wolnej Polski również mają zostać pozbawieni swoich podstawowych praw i podstawowych wolności?

Założeniem ustawy było i jest ukaranie wszystkich funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, a więc wspomniana już liczba prawie 39 000 osób . Podanie jej jest o tyle istotne, że pokazuje skalę absurdu owej ustawy. Szczególnie kuriozalna jest wobec tego retoryka PIS jakoby wszyscy z nich mieli być zaangażowani w działania utrudniające funkcjonowanie podziemia niepodległościowego czy dokonywali bezpośrednich aktów przemocy wobec obywateli.

Mówiąc o tych najbardziej traumatycznych w skutkach działaniach pełniących służbę należy zaznaczyć, że bezsprzecznie miały one miejsce. Jednak nie można nie zauważyć, że głównym ich realizatorem był Urząd Bezpieczeństwa Publicznego działającego do 1954 roku. Do czasu zmiany UBP na Służbę Bezpieczeństwa jego członkami byli działacze komunistyczni przeszkoleni przez NKWD w ZSRR oraz byli żołnierze AL, członkowie PPR, niejednokrotnie także kolaboranci z okresu okupacji i przestępcy kryminalni. Warto jednak zwrócić uwagę, że oni wszyscy gdyby jeszcze żyli mieliby już ponad 100 lat… A więc na zdrowy rozum, żaden z nich nie może należeć do grupy emerytów, którzy ponoszą konsekwencje zbrodniczych działań UBP. Wydarzenia, które miały miejsce na przestrzeni kolejnych dziesiątek lat były owszem niewybaczalne, jednak nie można utrzymywać, że przyczynili się do nich wszyscy objęci ustawą. Nie wspomina się przecież o tych, którzy pełnili służbę w ramach papieskiej pielgrzymki i otrzymali potwierdzenia uczestniczenia w szkoleniu prowadzonym przez Służbę Bezpieczeństwa… Takich przykładów było przecież całe mnóstwo.

Wiele mówiło się ostatnio o „ułaskawieniu” niektórych emerytów jakie miało miejsce w lipcu tego roku. W ramach „łaski ministra” ponownie przyznano emerytury tym, których w ramach do końca nie jasnych reguł przyjętych przez rządzących, z powrotem uznano za zasłużonych. Jednak tak sporadyczne przypadki wciąż nie są satysfakcjonującą odpowiedzią na jawne pozbawianie praw tych pozostałych, którym trudno udowodnić swoją niewinność. Pozbawianie środków do życia nie jest i nigdy nie może być karą za nieudowodnione sądownie przewinienia. Jakiekolwiek zabawy rządu w wymierzanie sprawiedliwości poza sądem nie powinny więc mieć miejsca.

Dlatego też tym bardziej napawa optymizmem wyrok wydany przez sędziego Marka Przysucha z Sądu Okręgowego w Częstochowie. Sąd orzekł tam bowiem, że przepisy tej absolutnie represyjnej ustawy nie licują z demokratycznym państwem prawa, a sądy, które je uznają, nie są niezawisłe w rozumieniu prawa unijnego. Wyrok sędziego Przysuchy jest w tym zakresie przełomowy, ponieważ do tej pory wszystkie niemal skargi emerytów objętych ustawą odrzucano już na pierwszym etapie rozpatrywania.

Jestem absolutnym zwolennikiem zniesienia ustawy dezubekizacyjnej. To w jaki sposób należy to rozwiązać wydaje się być logiczne. W poprawnie funkcjonującym państwie prawa, osoby objęci tą ustawą powinni zostać podzieleni na trzy grupy. Pierwsza to szeregowi pracownicy, którzy nie uczestniczyli w żadnych operacjach, a jedynie realizowali zwyczajną pracę. Druga grupa to pracownicy Służby Bezpieczeństwa, jednak ci z nich u których nie udowodniono winy. Trzecia grupa powinna objąć tych, którym postawiono lub należy postawić zarzuty za popełnione przestępstwa lub wykroczenia. To oni bowiem powinni przejąć pełną odpowiedzialność za przestępstwa dokonywane w tamtych czasach w ramach realizacji swojej służby i odbyć swą karę w wiezieniach.

Pozostawmy winnych sądowi i nie bawmy się wymierzanie sprawiedliwości poprzez zabieranie środków do życia tym, którzy na mocy absolutnie przysługujących im praw człowieka, Konstytucji czy prawa Unii Europejskiej mają prawo godnie żyć.

* Pełna nazwa Ustawy (Ustawa z dnia 16 grudnia 2016 r. O zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Dz.U. z 2016 r. poz. 2270).